poniedziałek, 20 maja 2013

One night in Doha, Qatar

Droga do Tajlandii była długa, tym bardziej, że przesiadka w Katarze zwieńczona była 20-godzinnym oczekiwaniem na kolejny lot. Już raz przeżyliśmy tak długi przystanek, więc trzeba było coś zaplanować. Postanowiliśmy kupić katarską wizę (100 QAR - ok. 90 zł) i "ruszyć w miasto". Ad-Dauha to największe miasto i stolica Kataru. Mieszka tu 60% populacji tego małego, arabskiego kraju. Położone jest przy samym morzu, w Zatoce Perskiej. Jako, że od zawsze fascynuje mnie kultura krajów arabskich, od pierwszego postawienia stopy na ziemi katarskiej poczułam ten podniecający dreszczyk emocji, z może to ten wiatr jakby z pustyni? 
Miasto jest czyste i nowoczesne. Trochę różni się od typowego arabskiego kraju pełnego zgiełku i koloru, być może dlatego, że jesteśmy tam po zmroku i wszystko ma inny wymiar. Taksówką dojeżdżamy na największy suk w mieście i mimo zmęczenia rozpoczynamy wędrówkę wśród kramów i klimatycznych restauracyjek. Wszędzie roznosi się zapach sziszy. Katarczycy w białych galabijach wyglądają dostojnie i elegancko. Jest ciepły, przyjemny, letni wieczór. Po prostu idealny. Znajdujemy lokalną knajpkę w głębi bazaru, zamawiamy typową, słodką arabską herbatę i sziszę. Przez jakiś czas delektujemy się smakiem i zapachem. Jesteśmy w innym świecie... A to zaledwie 5 godzin lotu od Warszawy!
Potem spacerujemy jeszcze przy nadmorskiej promenadzie, skąd roztacza się widok na wspaniałe centrum biznesowe, które jest kolorowe i oświetlone niczym ulice Las Vegas! Około północy wracamy na lotnisko z nadzieją, że uda się choć trochę zdrzemnąć, bo lot dopiero o 14.30 następnego dnia... Lotnisko w Doha jest nowoczesne i dobrze wyposażone. Znajdujemy tzw. "strefę ciszy", gdzie są wygodniejsze siedzenia i koce, można odpocząć w czasie długiego oczekiwania na kolejny lot. Katarskie linie lotnicze zapewniają także posiłek, jeśli ma się tak długi transfer. Pierwszy wieczór wakacji pełen wrażeń. Na pewno zobaczę jeszcze nie jeden kraj arabski! A jutro już będziemy w Bangkoku! Jak to dobrze, że świat stał się dostępny dla zwykłych ludzi!





 Doha z lotu ptaka


 Arabskie klimaty
 Uliczkami bazaru

 Nocą opuszczamy Katar...


17 komentarzy:

  1. Ależ egzotyczne miejsce na wojaże!:) Słyszałam, że ta ich słynna mocna, słodka jak ulepek herbata daje niezłego kopa:)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, będzie mi niezmiernie miło, jeśli zechcesz mnie odwiedzić i zostaniesz na dłużej;)
    Pyzoletka

    OdpowiedzUsuń
  2. Herbata jest naprawdę nieziemsko słodka, ale podobno jak nic innego gasi pragnienie na pustyni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Amazing images of your city.

    xo
    Emily Jenny
    Stiletto Beats

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Przepiękne zdjęcia. Zarówno te, jak i te z poprzedniego posta. Robią niesamowite wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
  5. jeden z najbardziej wartościowych blogów na jakie trafiłam ! w wieczór biorę się do czytania i dodaję do obserwowanych by być na bieżąco ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszczę . piękne widoki, krajobraz zapraszam do mnie www.womenparadiseheaven.blogspot.com lub www.ewatakesaphoto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystko mozna powiedziec o lotnisku w Doha,ale nie to,ze jest nowoczesne i dobrze wyposazone. :) Toz to stare lotnisko,nowe na razie testuja inne linie,dla Qatar Airways bedzie dopiero otwarte w grudniu-to dopiero jest lotnisko! Mozna juz obejrzec na necie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie opinia zależy od tego, z czym porównujesz ;-) Nie jest to może Miami, czy Nowy Jork, a stawiając je obok Caracas, Havany czy Warszawy to jest naprawdę ok. :)

      Usuń
  8. Fascinating photos. I am looking forward to my first trip to Dubai later this year.

    OdpowiedzUsuń
  9. beautiful photos ;)
    http://blogcashmeremafia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Arabskie klimaty uwielbiam!A to, że zwiedzałaś nocą nadało spacerowi specyficznego klimatu...

    OdpowiedzUsuń